Ludzie cierpią z miłości, bo jej po prostu nie rozumieją. A kiedy tylko próbują pojąć czym ona jest, zewsząd otoczeni są jej wypaczonym obrazem zbudowanym na poczuciu braku, ciągłego dążenia do jej zdobycia i strachu, że ją utracą. Oto definicja Miłości według Słownika Języka Polskiego: „1. Głębokie uczucie do drugiej osoby, któremu zwykle towarzyszy pożądanie> 2. Silna więź, jaka łączy ludzi sobie bliskich> 3. Poczucie silnej więzi z czymś, co jest dla kogoś wielką wartością> 4. Głębokie zainteresowanie czymś, znajdywanie w czymś przyjemności> 5. Obiekt czyichś uczuć i pragnień> 6. Pożycie seksualne = OBIEKT, PRZEDMIOT PRAGNIENIA, CHĘĆ POSIADANIA, ZASPOKOJENIE POTRZEBY – Tak to czytam i tak jest to nam programowane. Ważne jest również, żeby oddzielić stan zakochania od miłości, bo z naukowego punktu widzenia są to zupełnie różne mechanizmy. Naukowcy odkryli co się dzieję w naszych mózgach, kiedy jesteśmy zakochani jest to czysta chemia, która na krótki czas przejmuję nad nami kontrole. Dodaje skrzydeł, unosi nad ziemią i porywa w otchłań, kiedy zauroczenie u jednej ze stron się kończy. To jednak nie jest miłość to hormony, których konsekwencją jest wzrost dopaminy w mózgu oraz aktywacja neuroprzekaźnika PEA (FENYLOETYLOAMINA) – odpowiada za haj podczas całego procesu. Chemia jednak działa maksymalnie do 4 lat, po tym okresie wzrasta tolerancja i po prostu przestajemy odczuwać wszystkie wyżej wymienione symptomy. Co się wtedy dzieje, czy miłość się kończy? Nie, to koniec iluzji. Cierpienie ludzi wynika właśnie z dążenia do iluzji i potrzeby posiadania kogoś, czegoś, miłości. To właśnie odpowiedni moment, aby obalić powstały w umyślę schemat, obraz dążenia do czegoś, co jest nam potrzebne by być szczęśliwym. Bo przecież miłość jest również wyznacznikiem szczęścia według przyjętego systemu. To najlepszy moment by świadomie dotrzeć do własnych pragnień, rozszyfrować własne dążenia i spojrzeć co za nimi się kryje. Co tak bardzo pcha nas w objęcia miłości. Trzeba odważnie zanurzyć się we własnym wnętrzu by odkryć swoją INTENCJĘ. Fizyka kwantowa udowadnia moc naszych emocji i myśli, które wypełniają naszą przestrzeń. Jest jednak mały haczyk, manifestuje się zawsze nasza intencja, więc jeżeli pragniesz miłości, bo w głębi boisz się, że zostaniesz sam to właśnie na pewno tak się stanie. Świadomie przeglądajmy i weryfikujmy swoje emocje, myśli i wyobrażenia o otaczającej nas rzeczywistości. Żeby mówić o NATURZE MIŁOŚCI trzeba sięgnąć do korzeni, do podstaw nauk o człowieku. Filozofia to umiłowanie mądrości, chciałbym przedstawić podejście filozofów do pojęcia miłości. Arystoteles głosił, że „Miłość jest procesem przekształcania się sympatii w przyjaźń, procesem wiedzionym ŻYCZLIWĄ WOLĄ – JA CHCĘ DOBRA DLA CIEBIE, TAK JAK CHCĘ GO DLA SIEBIE SAMEGO.” Sympatia i życzliwość są stale obecne w owej obiektywizacji. U Sokratesa wszystkie drogi w tym również miłość są niezbędne w procesie duchowego wznoszenia się, nieustannie z niższego stopnia na wyższy.  „Miłość nie jest dla Platona dążeniem do znalezienie psychicznego dopełnienia w drugiej osobie, lecz do poznania doskonałego Piękna i Dobra. Człowiek rzeczywiście kochający odkrywa piękno samo w sobie, on ogląda piękno wieczne, które nie powstaje i nie ginie, nie rozwija się ani nie więdnie. Nie jest zjawiskiem empirycznym, społecznym ani też psychologicznym. ONA ZDARZA SIĘ LUDZIOM ODKRYWAJĄCYM TO CO JEST DOSKONAŁE W SWIEJ ISTOCIE.” Współczesny nauczyciel i mistrz duchowy Osho, pisał o Miłości tak: Jeśli ktoś nie pokocha samego siebie, nie będzie w stanie pokochać innych. Jeśli nie będzie szanować siebie, nie będzie szanować innych. Właśnie dlatego wasza miłość jest sztuczna, a wasz szacunek – nieautentyczny. Nie szanujecie bowiem samych siebie. Jak więc możecie szanować innych ludzi?! Jeżeli nie narodziła się w was miłość, nie może promieniować na innych. Najpierw musicie stać się światłem dla samych siebie, a wtedy wasze światło zacznie się poszerzać i dotrze do innych.

 Miłości nie odnajdujemy na zewnątrz, ale odkrywamy ją w sobie. To nie przelotne uczucie czy emocja, ale stan bycia, stan świadomości, w którym mamy głębokie i prawdziwe połączenie ze swoim wnętrzem.

 

Miłość …

Szukałam, szukałam
Ale nigdzie jej nie widziałam
I choć tak bardzo pragnęłam
Tak mocno chciałam
To nigdzie jej nie dostrzegałam
I gdy już prawie czułam
Niemal dotykałam
Ona znowu znikała
Wiedziałam jednak czym nie jest
Widziałam, gdzie jej brak
Nie była Tobą, gdy się raniliśmy
Nie była mną, gdy coś musiałam
Coś sobie wmawiałam i narzucałam
Dopiero będąc Sobą i w Sobie
Prawdziwą Miłość poznałam.

by Karolina Kordyaczna

You May Also Like